RZEŹBA

Rzeźba

Ziemia łowicka może pochwalić się wybitnymi twórcami – samoukami, którzy w chwili wolnej od pracy na roli łapali za dłuto i scyzoryk. Jednym z najsławniejszych mistrzów był Julian Brzozowski. Jego życie to  historia człowieka, który pozostał na zawsze wierny swojej pasji: nawet jeśli świat robił wszystko, by mu to utrudnić. Położony kilkanaście kilometrów od Łowicza Sromów to z pozoru wieś jakich wiele. Uwagę przejeżdżających przyciągają jednak wielkie drewniane rzeźby. Tak wygląda wejście do prywatnego muzeum prowadzonego przez rodzinę Brzozowskich. W Łowiczu i okolicy zna ich chyba każdy.

Nestor rodu Julian Brzozowski urodził się we wsi Zabostów Duży w 1925 roku. Miłość do sztuki wyniósł z domu. Jego wujek również zajmował się rzeźbą, a matka tworzyła hafty i wycinanki. W 1952 Julian ożenił się z Wandą Wasiotówną ze Sromowa i przejął 9 – hektarowe gospodarstwo teściów. Ale codzienne obowiązki w gospodarstwie to było dla niego za mało. Zawsze miał przy sobie kawałek drewna, a za dłuto łapał zwłaszcza zimą, kiedy na gospodarstwie było mniej roboty. Uwielbiał rzeźbić zwłaszcza w kuchni, gdzie żona gotowała obiady.  Jedyny wolny pokój w gospodzie był jednocześnie warsztatem, sypialnią, kuchnią i pokojem gościnnym. Kiedy w domu zabrakło miejsca na kolejne rzeźby, Julian zamienił budynek chlewni w wystawę swojej twórczości. Mógł liczyć na anielską cierpliwość żony, która sama była artystką. Tworzyła kolorowe pająki i wycinanki łowickie. Trwanie przy swojej pasji było jednak dla Juliana ogromnym wysiłkiem. Upór artysty zaczął procentować. W 1972, mimo sprzeciwu władz, Julian Brzozowski otworzył prywatne muzeum. Po raz pierwszy od prawie 20 lat mógł zaprezentować blisko 300 swoich figur. Tworzył już nie tylko rzeźby, ale całe sceny i ruchome kompozycje, jak Szopka Tysiąclecia, Procesja Bożego Ciała, Wesele łowickie czy Wyścig kolarski. Swoje prace prezentował w muzeum w Warszawie i Toruniu, ekspozycjach w Dortmundzie i Münster w Niemczech. Po upadku komunizmu Julian już bez przeszkód rozbudowywał swoje muzeum, które poszerzyło się o kolejne zbiory, na przykład tradycyjne stroje łowickie czy kolekcję powozów konnych, bryczek i wolantów. A także twórczość Krystiana Brzozowskiego, brata Juliana, który w rzeźbie pokazał współczesną historię Polski. Muzeum przez lata odwiedziło tysiące turystów, dziennikarzy, a nawet... prezydent Mongolii. Za swoją pasję Julian otrzymał m.in. odznakę ministra kultury i sztuki, Złoty Krzyż Zasługi oraz Nagrodę im. Oskara Kolberga. Zmarł w 2002 roku. Stworzył ponad 800 drewRodzina Brzozowskich wpisuje się w długą tradycję łowickich rzeźbiarzy. Już w XIX wieku świętym fundowano przydrożne kapliczki. Szczególnym kultem otaczano św. Jana Nepomucena, patrona chroniącego od powodzi i śmierci przez utopienie. Jego podobiznę umieszczano przy mostach oraz w pobliżu rzek. W kapliczkach przydrożnych ustawiano zwykle figurę Matki Boskiej w długiej, szerokiej szacie. Większość artystów pozostała anonimowa. Do dziś przetrwały nazwiska kilku, np. Jana nianych rzeźb, w tym 400 ruchomych. Jego muzeum istnieje do dzisiaj. Golisa z Łaźnik. Golis prowadził gospodarstwo, a w wolnej chwili rzeźbił krzyżyki z postacią Chrystusa, a także bogato zdobione drzwi, kredensy i inne meble. W 1923 artystę odkrył etnograf Aniela Chmielińska. Golis opowiadał jej: „Całymi nocami gotów byłem wycinać kozikiem w drzewie, nijak mnie ojciec do snu nie mógł zapędzić, tyle miałem w głowie pomysłów”. Część jego rzeźb przetrwała w muzeum w Łowiczu. Kolejnym bardzo ważnym twórcą ludowym był Józef Grzegory. Ten urodzony w 1920 roku w Złakowie Borowym rzeźbiarz już jako dziecko zmieniał surowe kawałki drewna w figury. Swoje prace prezentował m.in. w Muzeum w Łowiczu, Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie, Muzeum Archeologicznym i Etnograficznym w Łodzi. Do roku 1984, a więc do momentu otworzenia jego dużej wystawy w łowickim muzeum, stworzył około 400 rzeźb. Jak czytamy w książce "Łowickie. Twórcy Ludowi" Józef Grzegory wykonywał rzeźby sakralne, ukazujące postacie Madonn, Frasobliwych i świętych Pańskich, np. Nepomucena i Floriana. Tworzył też rzeźby szopkowe do kościołów w Złakowie Kościelnym i Łęczycy. Jego rzeźby cechował świetny warsztat. W jego twórczości znajdziemy też figury o tematyce świeckiej, na przykład należące do rodziny popiersie Józefa Piłsudskiego. Zmarł w 2006 roku.

Własne muzeum kultury ludowej założył także Adam Głuszek, który w 2002 roku został uhonorowany medalem im. Oskara Kolberga. Pochodzący z Dąbrowic artysta tworzył rzeźby sakralne, sceny związane z obrzędowością doroczną, wizerunki ptaków. Jak czytamy w książce "Łowickie. Twórcy Ludowi" Adam Głuszek strugał w drewnie lipowym, a na swoje rzeźby nakładał polichromie. Słynął z kolorowych "Matek Boskich Łowickich", świętych i aniołów ubranych w pasiaste, księżackie stroje. Zmarł w 2017 roku. Jego prace wciąż można podziwiać w rodzinnym domu i muzeum rodziny Głuszków w Dąbrowicach. Tradycję po ojcu przejęła Agnieszka Głuszek - Nowicka.

Rzeźbiarką z powołania jest również Małgorzata Kosińska. Pochodząca z Zabostowa Małego artystka zaczęła rzeźbić w wieku 16 lat, zainspirowana przydrożnymi krzyżami i kapliczkami rozsianymi po całej okolicy. Spod jej dłuta wychodzą małe, drewniane rzeźby i płaskorzeźby aniołów, świętych, łowickich pelikanów, ale także stacje drogi krzyżowej, liczne krucyfiksy i kapliczki.

Rzeźby pozostają ważną i wciąż żywą częścią łowickiej tradycji. Księżacy pamiętają o swoich artystach, co widać chociażby w południowej pierzei Starego Miasta. Tam, w Alei Gwiozd Łowickich zobaczymy nazwiska wybitnych twórców ludowych. Pierwsza Gwiozda wmurowana w 2011 roku poświęcona jest pamięci Juliana i Wandy Brzozowskim.